środa, 29 grudnia 2010

Wielka Księga Siusiaków i Cipek.



Popieram edukacje seksualną dzieci i młodzieży. Te dwie książki dość dużo wyjaśniają i w sposób przystępny omawiają zagadnienia, z którymi większość rodziców w naszym katolickim kraju sobie nie radzą.
Ciekawe są określenia tego, co chłopcy mogą robić ze swoim "przyjacielem". Otóż mogą: grać na bandżo, walić konia, grać w pingla, robić z rączki do rączki, bawić się w jednorękiego bandytę, targać się za fujarę, pieścić swoje klejnoty, marszczyć trąbę, rąbać czy też trzepać konia, walić stojaka, uprawiać samogwałt, marszczyć freda czy też brandzlować się. Może zamiast podawać określenia slangowe, ktoś spróbowałby wymyślić inne słowo bardziej miłe dla ucha niż masturbacja czy onanizm.
Zdjęcie rysunku z Wielkiej Księgi Cipek.
Książka porusza tematy od pierwszej miesiączki przez anatomie do masturbacji ( znowu to słowo).
O nazwie...
Lisa: Ja moją nazywam „myszką”, odkąd byłam mała, i wydaje mi się to dobrym określeniem. Nigdy nie mogłabym powiedzieć „cipa”. To sprośne słowo, którym chłopcy przezywają w szkole.
Emma: U mnie w domu, kiedy byłam mała, zawsze mówiliśmy łono. Gdy opowiedziałam o tym koleżankom, śmiały się ze mnie, mówiąc, że jest staroświeckie.
Carro: Ja mówię „mała”. To całkiem fajne słowo. Czasami myślę o tym, żeby nazwać ją jakoś bardziej agresywnie, jak „cipa” czy „szparka”, bo nie chcę, żeby dziewczyny były zawsze tylko milusie, ale silne i zadziorne jak chłopaki. Lecz nie brzmiało to dobrze, kiedy próbowałam tak mówić.

O miesiączce...
Carro: Pierwszy raz dostałam miesiączkę prawie rok temu w szkole. Byłam przerażona, że wszyscy zobaczą czerwoną plamę na spodniach. Na szczęście nikt nie zauważył. Kiedy wróciłam do domu, poszłam prosto do mamy. Bardzo się ucieszyła, że mam już miesiączkę, i rozmawiałyśmy przez kilka godzin. Pokazała mi, jak używać tamponów i podpasek, było w tym coś uroczystego.
Emma: Ja jeszcze nie dostałam miesiączki. Nie mogę powiedzieć, żebym na nią specjalnie czekała. Byłoby naprawdę super się od niej wykręcić. Krwawienie i ból brzucha to nic przyjemnego.
Lisa: Ja dostałam pierwszą miesiączkę dwa tygodnie temu. Miałam niewielkie krwawienie i tylko przez jeden dzień. Przeczytałam, że to normalne, i teraz czekam na większe. Czuję się w związku z tym bardziej dorosła.
O masturbacji...
Carro: Dość często się masturbuję. Czasami nawet kilka razy dziennie. Ale nigdy nikomu bym o tym nie powiedziała. Trochę to brzydkie, ale za to bardzo przyjemne. Zdaje mi się, że łatwiej jest być chłopcem. Oni mogą mówić o tym, że się masturbują, ale nigdy nie słyszałam, żeby jakaś dziewczyna się do tego głośno przyznała.
Emma: Próbowałam się masturbować, ale to nic szczególnego. Może staje się przyjemniejsze, kiedy jest się starszym. A tak w ogóle, to człowiek masturbuje się po to, żeby mieć orgazm.
Lisa: Czasami się masturbuję. To pomaga, kiedy jestem zestresowana i chcę się rozluźnić albo zasnąć.


Ogólnie brawa za wydanie takich książek, ale uważam że niekoniecznie skandynawskie wzorce są dla naszych dzieciaków najlepsze. Czas by było aby ktoś napisał taką książkę opartą na polskich realiach.
Wielka Księga Cipek ukazała też się w wersji ocenzurowanej, ale tego to już wcale nie rozumiem, co oni tam wycieli...

piątek, 10 grudnia 2010

Symboliczny grób na Powązkach.

            Jarosław Kaczyński postawił na warszawskich Powązkach symboliczny grób swojego brata i jego żony. Pomnik stoi od kilkunastu dni.  Jarosław Kaczyński w rozmowie z "Super Expressem" powiedział, że w Warszawie brakuje mu miejsca, w którym mógłby porozmawiać z bratem i pomodlić się za niego, ale wieńce dalej nosi jak dziś(t.j. 10XII ) na Krakowskie Przedmieście. Jarosław ma chyba jakieś rozdwojenie jaźni...

niedziela, 14 listopada 2010

O Jezu....

Wymyślił i narysował Marek Raczkowski.
Wystawienia tej bałwochwalczej "rzeźby" w Rio de Świebodzineiro nie będę komentował.... 

sobota, 6 listopada 2010

Kultura polityczna.

W piątek Komitet Polityczny PiS wykluczył Joannę Kluzik-Rostkowską i Elżbietę Jakubiak z partii za działanie na jej szkodę i łamanie statutu PiS. Nikt nie powiedział co konkretnie zrobiły, nikt nie pozwolił im odeprzeć zarzutów. Skazał je sąd kapturowy...
Jarosław Kaczyński znalazł winnych porażki w wyborach samorządowych, które dopiero będą. Znalazł kolejny spisek, układ czy coś takiego. Wyrzucenie tak wiernych PiS osób dowodzi tylko siły ugrupowania skupionego wokół Radia Maryja pod wodzą szeryfa Ziobry i czystki ludzi ś.p. Lecha Kaczyńskiego.
PiS nie chcę być konstruktywną opozycją w stosunku do, powiedzmy sobie szczerze niezbyt udanych, rządów PO, PiS dąży do polaryzacji sceny politycznej. Tylko czy pod wodzą Jarka, Ziobry i Macierewicza PiS będzie miał coś ważnego dla Polski do powiedzenia? Czy tylko będzie to eskalacja konfliktów wszelkiego typu bez debaty merytorycznej o przyszłości państwa?
Joanna Kluzik-Rostkowska uznała decyzję o wykluczeniu za dowód braku kultury politycznej w PiS. Ciekawe kto będzie następny? Poncyliusz? Kowal? PiS powoli przemienia się w sektę ślepo ufającą wodzowi Jarkowi... I nie jest to dobre dla naszego kraju.

piątek, 29 października 2010

Cały naród przeprasza Pana Prezesa Jarosława.

W związku z zaistniałą sytuacją i "bezradnością" Pana Prezydenta (chłop nie umie przeprosić Jarka, instrukcja przeprosin, przedruk za Przekrojem, na rysunku) postanowiliśmy mu pomóc i namówić cały naród do ogólnopolskich przeprosin Prezesa Jarosława. Może nasze skromne głosy połączą się z falą przeprosin Polaków.
Panie Prezesie uroczyście przepraszamy za całe zło świata (czyt. PO), za to że nie mamy kota i jesteśmy hetero.
Przepraszamy za to, że się urodziliśmy i obiecujemy, że się to więcej nie powtórzy.

niedziela, 24 października 2010

Polityka nienawiści.

 Tadeusz Rydzyk w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" komentując ostatnie wydarzenia związane z zabójstwem w Łodzi stwierdził, że: to jest zamach na prawdę, na pokój, na Naród. Mówią miłość - a to jest nienawiść. Mówią pokój - a to jest wojna. Rzeczywistość, którą George Orwell opisał w swojej powieści "Rok 1984", spełnia się w naszych czasach. Musimy wrócić do prawdy, do poszanowania człowieka. Inaczej to będzie piekło na ziemi. Jeżeli Naród nie zmądrzeje, nie przebudzi się i nie będzie budował merytorycznie na prawdzie i miłości, skutki będą tragiczne.


Nie wiem czy sens ma komentować wypowiedź owego człowieka, szczególnie teraz gdy obóz polityczny z nim związany mówi tyle o zaprzestaniu "polityki nienawiści", która podobno jest im obca zarówno światopoglądowo jak i z punktu widzenia czysto ludzkiego.  
Wydaje mi się, że obie partie , mam na myśli PO i PiS, prowadzą wojnę na słowa, która ma za zadania zradykalizowanie naszego społeczeństwa zamiast działać na naród stabilizująco.  Czy pierwszy był Donald Tusk i jego "moherowa koalicja"? Czy może prezes PiS i jego "my jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO"?  Nie wiem i trudno to teraz bezsprzecznie rozstrzygnąć. Wiem, że prezes zawsze dążył do konfrontacji politycznej ze swoimi prawdziwymi czy wymyślonymi  przeciwnikami, zaczęło się kiedyś od palenia kukły urzędującego prezydenta Wałęsy. Prezes nie ma jakiegoś większego planu politycznego (a przynajmniej takiego, który by się znacząco różnił od PO), najlepiej czuje się w ciągłej walce. Jeśli nie ma przeciwnika to go sobie stwarza. 
Politycy PO oczywiście nie są bez winy, nie będę ich cytował, bo cały czas to robią w mediach politycy PiS, więc wszyscy znają to na pamięć.
Ręka do zgody została wyciągnięta. A czy PiS (czyt. prezes) ją uściśnie, czy tylko będzie mnożył warunki, które pozwolą  jak najdłużej ciągnąć wojnę szkodzącą Polsce to już inna sprawa.
Mam nadzieję, że tragiczne wydarzenia w Łodzi skłonią do refleksji, a nie będą tylko wodą na młyn polityków, którzy chcą  jątrzyć, a nie budować Polskę.
Przypomnę hasło wyborcze Jarosława Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej "Polska jest najważniejsza.", ale wtedy on był na proszkach...

piątek, 22 października 2010

piątek, 15 października 2010

Wizyta w regionie.

Prezes Jarek Kaczyński ( jedyny prezes partii politycznej, innej mają tylko przewodniczącego) odwiedza gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Kaczyński: 
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu "Kaczka i świnie, albo coś takiego! 
- Ależ skąd panie prezesie. Wszystko będzie cacy. 
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Kaczyńskiego wśród świń i podpis "Jarek Kaczyński (trzeci od lewej)".

środa, 6 października 2010

Warszawa za kilka lat...

- Uwaga, dzieci, dochodzimy do ulicy Lecha Kaczyńskiego, która przez wiele lat była nazywana Krakowskim Przedmieściem - mówi pani nauczycielka.
- Jak to? Przecież przed chwilą byliśmy na ulicy Lecha Kaczyńskiego!
- Oj, Piotrusiu, znowu nie uważałeś. To nie była ulica, tylko aleja, i nie Lecha Kaczyńskiego, tylko Prezydenta Kaczyńskiego.
- Psze pani, a co to za budynek?
- To Sanktuarium Lecha Kaczyńskiego Jedynego Prezydenta IV RP, dawniej był to Pałac Prezydencki. Chciałabym wam zwrócić uwagę na stojące przy bramie krzyże. Wiecie skąd się wzięły?
- Kogoś tu ukrzyżowali?
- Nie, Wojtusiu. No jak to? Nie wiecie?
- Nie wiemy, psze pani.
- No przecież macie w tygodniu po 5 lekcji z historii życia Lecha Kaczyńskiego.
- No tak, ale w podstawówce przerabia się tylko młodzieńcze lata Kaczyńskiego, ostatnio mieliśmy lekcje o Pierwszej Komunii pana prezydenta.
- Jak to młodzieńcze lata? A reszta?
- Resztę żywota Lecha Kaczyńskiego przerabia się dopiero w gimnazjum i liceum, psze pani.
- Aaaa, chyba, że tak. No więc słuchajcie, drogie dzieci. Ten wielki krzyż postawiono tu po śmierci pana prezydenta, aby oddać cześć jego pamięci i przez długie lata toczono walki, aby mógł tu pozostać. Na szczęście teraz może tu stać i nikt go nie zabierze.
- Psze pani, a można sobie przy nim zrobić zdjęcie?
- Można Martynko, ale uważaj, aby go nie dotknąć, bo jest na nim metalowa siatka, która jest pod wysokim napięciem. To takie zabezpieczenie, gdyby ktoś próbował zabrać stąd krzyż.
- A ten mniejszy krzyż to skąd?
- Ten mniejszy postawiono, aby uczcić pamięć tych, którzy bronili tego dużego krzyża.
- Psze pani, a wejdziemy do środka pałacu?
- Niestety, nie możemy, bo właśnie jest w nim remont. Włoscy malarze malują olbrzymi fresk na suficie.
- Psze pani, a co to jest fresk?
- Takie malowidło na suficie, widzieliście przecież fresk w Kaplicy Sykstyńskiej.
- Ja nie widziałem.
- Jak to, Wojtusiu? Nie byłeś z nami rok temu na wycieczce Śladami Wielkiego Męża Stanu - misje zagraniczne Lecha Kaczyńskiego?
- Nie, bo byłem wtedy chory.
- A, psze pani, a co będzie na tym fresku namalowane?
- Arcydzieło, moje drogie dzieci. Będzie na nim przedstawione jak Bóg przekazuje Lechowi Kaczyńskiemu berło i koronę, aby zaprowadził porządek na Ziemi.
- Oj, to szkoda, że nie można wejść do środka i zobaczyć.
- Mówi się trudno, ale możemy obejrzeć pałac, to znaczy sanktuarium z zewnątrz, też jest co oglądać.
- Ooo, a co to są za tablice?
- To 14 stacji przedstawiających mękę Lecha Kaczyńskiego, jaką przeszedł w czasie swojego życia.
- "Stacja 7 - Lech Kaczyński kłóci się z Donaldem Tuskiem o krzesło w Brukseli po raz drugi" - fajne!
- A patrzcie tu: "Lech Kaczyński przez Niemców kartoflem nazwany"!
- No już starczy, musimy iść dalej - mamy jeszcze tyle do zobaczenie w Warszawie.
- O kurcze! Patrzcie to! Co to za wielkie bryły, psze pani?
- Oj, Piotrusiu, przecież widać, że to buty.
- A po co ktoś postawił taki wielki pomnik butom?
- To nie jest pomnik butów, tylko pierwszy element budowanego pomnika Lecha Kaczyńskiego. Na razie zrobili mu tylko buty, ale cały czas budują resztę postaci.
- Ale psze pani, ten pomnik będzie tak wielki, że jego głowy w ogóle nie będzie widać z ziemi!
- No, w Warszawie na pewno nie da się zobaczyć twarzy pana prezydenta, ale za to z Moskwy jego srogie spojrzenie będzie widoczne doskonale...

piątek, 1 października 2010

Prezes Jarek ma wizje...

Jarosław Kaczyński zadeklarował na antenie Radia Maryja, że rezygnuje z udziału w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego


- Nie widzę powodów, żeby uczestniczyć w posiedzeniach organu, na którym przelewa się z pustego w próżne, bo to tak naprawdę wygląda. Tam nie podejmuje się żadnych decyzji, tam próbuje się rozłożyć odpowiedzialność za rządy tej ekipy, rządy które dzisiaj chcą opanować nie tylko sferę władzy politycznej ale także np. sferę medialną - mówił na antenie Radia Maryja Jarosław Kaczyński.

- Ja nie odpowiadam za to na przykład, że pod krzyżem - wtedy kiedy jeszcze stał pod pałacem prezydenckim - w licznej obecności policji bito i obrażano ludzi, kobiety, profanowano krzyż. Ja za to nie odpowiadam i nie chcę odpowiadać. Nie chcę z tymi ludźmi, którzy za to odpowiadają - bo mogliby to jedną decyzją zmienić - nie chcę być razem, przyznawać się do jakiejś wspólnoty z nimi, bo żadnej wspólnoty nie ma - wyjaśniał Kaczyński.

- Ja mówię jasno: tacy ludzie Polską rządzić nie powinni. Mogą rządzić różne opcje: lewicowe, prawicowe - tak to bywa w państwach demokratycznych. Ale musi być pewna wspólna podstawa moralna, tzn. pewne przeświadczenie, że pewne sprawy zrobić trzeba, niezależnie jakie mamy nastawienie do ludzi czy przedsięwzięć - mówił Jarosław Kaczyński. 

Kaczyński zaznaczył, że pomnik upamiętniający ofiary katastrofy prezydenckiego samolotu nie powinien stać w miejscu drewnianego krzyża, ale przed kościołem karmelitów. Przemawiają za tym "względy architektoniczne", które w jego opinii także przesądzają o tradycyjnej formie projektu. Powinien on zostać wyłoniony w drodze konkursu.

Prezes PiS porównał sprawę powszechnego upamiętnienia ofiar katastrofy do pomników ks. Jerzego Popiełuszki. Jak przypomniał, w pierwszych latach po śmierci kapłana nie było żadnego, a obecnie można je napotkać w całym kraju.

- Powinniśmy to uczcić i to nie tylko w Warszawie ale to powinno być uczczone w całym kraju. Ja wierzę, że tak będzie - podkreślił Kaczyński. 

Dla wyjaśnienia nie słucham Radia Maryja, choć czasami warto co u wroga wiedzieć. Ale słuchają inni i notują...

środa, 18 sierpnia 2010

Fotoreportaż z Placu Jednego Krzyża.

Jako, że nie wierzyliśmy telewizji i mieliśmy rację co uświadomili nam "obrońcy", pojechaliśmy do stolicy zobaczyć to na własne oczy. Telewizja nie kłamie oni tam są.
Podczas bezsensowej dyskusji dowiedzieliśmy się m.in. że Komorowski to żyd ( i to taki z małej litery) , Mosad jako wiarygodne źródło informacji dla "obrońców" ( w końcu przecież nie lubią żydów) podaje, że wypadek samolotu był ukartowany ( nie wiem jak te starsze panie podsłuchują Mosad, ale widać to nie jest trudne), Cud nad Wisłą to nie była sprawnie przeprowadzona operacja wojskowa tylko prawdziwy CUD i dlatego sowieci uciekli, bitwa odbyła się bez jednego strzału. Nie jesteśmy w stanie podać wszystkich usłyszanych rewelacji.
Zapraszamy serdecznie na Plac Jednego Krzyża, póki oni tam są. Stanowczo odradzamy wdawanie się w dyskusje, gdyż zaraz nadciągają posiłki i zaczynają się modlić.
Naradzają się... ;)




Projekt Pomnika z brązu na spodniach prowadzącego.



A tu artysta z powiększonym projektem pomnika.

Młodzież walcząca w stroju organizacyjnym.
Plac Jednego Krzyża, Warszawa, Polska.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Czas uwierzyć Jarkowi!!!

Nie wiem co ludzie chcą od Prezesa Jarka. Ja tam mu we wszystko wierzę, jak Prezes mówi że ma kota to musi go mieć i to wiele wyjaśnia... ;)

piątek, 2 lipca 2010

Żenada...


Jarosław KaczyńskiJarosław Kaczyński w "Sygnałach Dnia" powiedział, że ceni Edwarda Gierka za to, że "miał ambicję i chciał żeby Polska była wysoko w rankingach międzynarodowych". Prezes PiS podczas wizyty w Sosnowcu okreslił I sekretarza PZPR mianem "patrioty".
- Ja to powiedziałem, bo tak myślę. Wielu Polaków tak myśli. Miałem prawo to powiedzieć i tyle. Nie dyskutujmy o tym więcej, bo to jest sprawa dla historyków. Ja chce myśleć o przyszłości, a nie o przeszłości - mówił
Dodał, że ceni Gierka za to, że miał ambicję i chciał żeby Polska była w rankingach wysoko. - Mówiło się wtedy o "podniesieniu sufitu" dla Polaków. To cenię. Polska polityka powinna na tym polegać, to jest np. sprawa G-20. To było w nim dobre, nie ma się z czego śmiać. Z tego 10. miejsca na świecie się póżniej wyśmiewano - powiedział

- Ale to nieprawda była, panie premierze - przerwał mu prowadzący audycję.

- To nie była może prawda, choć te statystyki można było różnie interpretować, ale chodzi o coś innego - o tę ambicję. Aby patrzeć do góry. To wówczas odnosiło się zarówno do życia ludzi, które jednak się poprawiało oraz do ambicji całościowych. Spośród tych pierwszych sekretarzy on został zapamiętany najlepiej, zwłaszcza przez moje pokolenie - zaznaczył Kaczyński.

- Nie przełamię podziałów partyjnych, ale chciałbym żeby prezydent był traktowany jako przedstawiciel racji wyższych niż tylko partyjne. Jeżeli zostanę wybrany prezydentem, to nie tylko przestanę być prezesem, ale także wystąpię z partii - powtórzył Jarosław Kaczyński.
Przemiany Jarka mnie zaskakują coraz bardziej...Ciekawe co dzisiaj wymyśli...

niedziela, 20 czerwca 2010

Wybory 2010

Wyjaśniam nie ja to napisałem i nie są to moje poglądy, tylko znalazłem w necie i nawet nie znam autora...
Ale jedno wiem autor nie lubi Żydów i Komorowskiego, pewnie to jakiś skrajny nacjonalista. Jedno muszę przyznać śmieszne jest. :)

„-Kuba..?
-A jesli Kuba to kto mowi..?

sobota, 19 czerwca 2010

Cisza przedwyborcza...

Niestety trwa cisza przedwyborcza, więc nie mogę opisać błyskotliwych historii naszych szanowanych kandydatów.
Postanowiłem dziś  z innej beczki. :)

Podobno widziano Jezusa jak wychodził z IPN i  mruczał pod nosem:
A ja dwa tysiące lat myślałem, że to Judasz...

P.S. Jutro cały dzień trwa "Jeden z dziesięciu". Zapraszam do głosowania, aby nie było back up Prezydenta...

wtorek, 15 czerwca 2010

Sensacje XXI wieku. Wybory prezydenckie.

Pushing his luck
Kandydat Jarosław rzekł:
Polska za rządów PO stanęła na skraju przepaści, a my zrobimy dalszy krok naprzód!!!

Podobno Jarosława podczas powodzi uratowało trzech chłopców gdy tonął. Pyta ich co by chcieli w nagrodę.

 --Dziękuję. Co wam mogę załatwić?
 – Ja proszę rower.
 – Ja  motocykl.
 – A ty?
 – A ja miejsce  na cmentarzu.
– Dlaczego?
 – Bo jak się ojciec dowie, kogo wyłowiłem, to mnie zabije.

piątek, 4 czerwca 2010

Tu elektroniczna spowiednica Polaków

Jeden złoty 1 grzech, dwa złote 3 grzechy, pięć złotych 10 grzechów, grzechy w pakietach 10 złotych, przy zakupie większych  pakietów odpuszczenie gratis.  Ciekawe co na to Grzechu ?

No tak.

W związku z zaistniałą sytuacją, piszta co chceta a my was wysłuchamy. Amen.

czwartek, 3 czerwca 2010

Sensacje XXI wieku. Wybory prezydenckie.

Wszyscy kandydaci na Prezydenta zgodnie zapowiadają, że chcą dobra wyborców. Wyborcy zaś zaczęli skrzętnie ukrywać swoje dobra.





W celu uspokojenia światowych rynków finansowych Jarosław K. zakłada konto bankowe!

Jarosław idzie dalej niż Lech i stwierdza, że wszyscy dziennikarze to małpy nie tylko ta w czerwonym.
C.D.N.

czwartek, 29 kwietnia 2010

SPISKOWA TEORIA DZIEJÓW



Pędząc na fali absurdalnych teorii dotyczących wypadku samolotu, z którym mieliśmy do czynienia w tak nieodległej historii, pragnę dorzucić jeszcze jedną.
Na pokładach tanich linii lotniczych, a ta którą mamy na myśli chyba do najdroższych nie należała (wskazuje na to  sprzęt o nazwie TU), dzieją się różne rzeczy. A z nudów rodacy mają często szalone pomysły i podróż trzeba sobie jakoś uprzyjemnić, nie przypuszczam aby w tym wypadku w grę wchodził alkohol, więc musiała być jakaś inna przyczyna.
Od dawna wiadomo, że przysłowia są mądrością narodu, dlatego swoją teorię oprę na starej ludowej przyśpiewce.
"Latała Pani z Panem aeroplanem,
i kładli sobie pszczołe na dupy gołe"
No cóż, coś robić trzeba w podróży.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Sensacje XX wieku.

Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci.
Od ukradka dzieci puchły i umierały.










C.D.N.

piątek, 16 kwietnia 2010

Bez komentarza... :(



Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wystąpią do minister edukacji z wnioskiem o wpisanie do programu nauczania obowiązkowych wycieczek szkolnych między innymi do Katynia i na Wawel - informuje radio TOK FM.
- Jeżeli chcemy być prawdziwymi Polakami i przekazać naszym dzieciom wartości, za które ginęli nasi patrioci, to musimy zapewnić im minimum historycznej edukacji - przekonuje w rozmowie z TOK FM poseł Stanisław Pięta. Jego zdaniem, teraz po tragicznej śmierci prezydenta w Smoleńsku, jest doskonały czas na to, aby "u młodych ludzi odbudować poczucie dumy, że są Polakami i odważnym narodem".

Prośba w formie interpelacji poselskiej ma zostać wysłana do Katarzyny Hall jeszcze w tym miesiącu.

Posłowie wnioskować będą też o obowiązkowe wycieczki na Wawel oraz do Muzeum Auschwitz - Birkenau i Muzeum Powstania Warszawskiego.
Tragedia to coś strasznego, ale to co robią Pisowiaki ( bo teraz są jakoby Krakowiakami, a przynajmniej chcą) przechodzi ludzkie pojęcie. Beatyfikacja bliska...

WIOSNA !!!!!!


Przyszła wiosna radosna, miło się wybrać na spacer do lasu, a oto zdjęcia pierwszych kwiatków. Sieją je debile, których jak bym dorwał to ręce bym poobcinał. Nigdy nie zrozumiem dlaczego tacy kretyni wywożą to do lasu, jak szkoda im pieniędzy na firmę sprzątającą to niech podrzucą to pod śmietnik na jakimś osiedlu.

niedziela, 11 kwietnia 2010

piątek, 19 marca 2010

Sałatka dla chłopa, który się wiatrom nie kłania

A oto sałatka wyborna, chociaż wątrobę trzeba po niej długo przepraszać. Przepis zapożyczony od mojego kolegi Jarka, z którym ostatnio niestety nie mam kontaktu, nad czym bardzo boleję, ale trudno. Jakiś czas temu spotykaliśmy się w soboty przed południem, braliśmy książkę kucharską, wybieraliśmy potrawy po czym udawaliśmy się do sklepu po ingrediencje oraz spory zapas weny i  około godziny 13 zaczynaliśmy gotowanie, czas płynął miło  więc w okolicach 19 w dobrych humorach zaczynaliśmy spożywać posiłek, notabene wspaniały bo w takich okolicznościach wszystko smakowało wykwintnie. Zresztą goście zapraszani na takie uczty nigdy nie narzekali. Wróćmy jednak do sałatki, nie wiem czy to jest autorski pomysł Jarka czy gdzieś podpatrzony, ale to nie istotne

Składniki potrzebne do wykonania wyżej wspomnianej:
40 dkg  sera żółtego w kawałku- najlepiej taki o smaku sera
  1  puszka groszku konserwowego
  6  jajek
  5 dużych cebul
   majonez
  świeżo mielony pieprz - ja użyłem kolorowy

Do miski wsypujemy odsączony groszek, ucieramy na grubej tarce ser i ugotowane na twardo jajka. Cebulkę kroimy w kostkę i smażymy na złoto na oliwie. Można ją trochę przypalić bo po podlaniu wodą wróci do żywych i jest jeszcze lepsza, ja ją trochę solę przed smażeniem, potem nie dodaję soli bo majonez jest wystarczająco słony.

Polecam, sałatka ta uprzyjemniała wiele imprez a w zeszłym roku przeszła test namiotowy i w myśl zasady "na dworze każdy może" dostarczyła wiele śmiechu.

poniedziałek, 15 marca 2010

Nocne Polaków spotkania.


Dzień tygodnia nie pamiętam jaki, noc, dla ułatwienia niech będzie środa. Wpadli znajomi i przynieśli sami wiecie co.  Muzyka głośna jak to po spożyciu weny… Zabawa przednia toczy się niczym nie zakłócona. Ni stąd, ni z owąd wdziera się jakiś natrętny dźwięk i mąci doskonałą harmonię głośniej rozmowy i muzyki.  Marek mówi:
-To chyba dzwonek.
I jak rasowy Polak zatacza się rączo w stronę drzwi. Ktoś bardziej rozgarnięty krzyczy:
-Nie otwieraj!- i ścisza muzę.
Za późno… Otworzył… Lecę mu na pomoc, bo chłopak młody i w rozmowach z abstynentami nie obyty.
-Dzień dobry- mówię nie wiedząc nawet do kogo. Przecieram oczy ze zdziwienia, a tam gruba baba i jakiś facio z wąsem  w granatowych mundurach. Ostatnio oglądałem film przedwojenny, ale wtedy Policja jakoś inaczej wyglądała.  Tak… To niestety chluba naszego narodu, kwiat tych co oblali egzaminy do Policji Państwowej, Straż Miejska lub Gminna, zależy od miejsca spożywania.
Baba przemówiła:
-Czy wie pan, która godzina?
-A co pani zegarka nie ma?
I z uśmiechem zamykam jej drzwi przed nosem. Spotkanie odbywa się nadal już przez nikogo nie zakłócane. 

sobota, 13 marca 2010

Kurs czytania - czyli jak znaleźć wolny czas

Brak wolnego czasu jest największym wrogiem czytania, w dzisiejszym świecie komórek, samolotów, internetu itp., życie nabrało takiego tempa, że "wolny czas" stał się towarem deficytowym. Podam teraz kilka sposobów jak sobie radzić w tych trudnych czasach.
    Sposób pierwszy ( sprawdzony ) :
- idziemy do najbliższego punktu sprzedaży TV Sat, podpisujemy umowę na wszystkie możliwe programy, po czym montujemy zestaw, spinamy z telewizorkiem i do boju, pilot w jednej wena w drugiej, raj !!! Tu filmik, tu dokument, tu tańczą, tu śpiewają, a to się gonią, a to się łapią, jaja nie do wytrzymania. Sielanka trwa trzy miesiące, bo zajęci oglądaniem zapominamy ( dzięki bogu ) zapłacić. I co ? Dzięki niepamięci zyskujemy tyle czasu, że spokojnie wracamy do porzuconych książek, no i wena smakuje bardziej.
   Sposób drugi ( sprawdzony ) :
- codzienna rutyna, rano mycie, czasami śniadanie, droga do pracy i tu zmarnowane 8 godzin ( ile można oglądać gołe baby w kompie ) . Marnując czas w pracy nie ma nawet możliwości pieniędzy zarabiać. Powrót do domu, obiad ( po 17 to już nie wiadomo co, bo na obiad późno a na kolację za wcześnie ). I co, pilot w jedną wena w drugą i do boju, tu tańczą tu się gonią a tam łapią. I co robimy ? Zwalniamy się z pracy zajmującej niepotrzebnie czas, bierzemy się za zarabianie pieniędzy a nie marnowanie potencjału własnego i w połączeni ze sposobem pierwszym możemy z weną w jednej i książką w drugiej kontynuować nasz marny żywot.
    Sposób trzeci ( jeszcze nie sprawdzony, bardzo radykalny ) :
- pomijając sposób pierwszy, bo i tak nie będzie miał znaczenia, realizując plan drugi dodatkowo nie płacimy rachunków za prąd co będzie skutkowało  brakiem internetu. Chociaż to chyba nie jest dobry pomysł. Trochę się zagalopowałem. Upssss.
     Sposób czwarty ( częściowo sprawdzony ):
- Nowy Rok nastraja nas do podjęcia tak zwanych zobowiązań  noworocznych, więc zaczynamy od lekcji angielskiego, kursu garncarstwa, kursu repasacji i wulkanizacji rajstop oraz obciągania guzików, dodatkowy chiński nie zaszkodzi, najłatwiej będzie z niego zrezygnować, bo i tak się go nie nauczymy. I co ? Do boju. Jeżeli nie wprowadziliśmy w życie sposobu pierwszego i drugiego, to i tak długo nie pociągniemy, więc po kolei porzucamy kursy i zajęcia dodatkowe, aż wreszcie w okolicach marca lądujemy w domu i mamy tyle czasu, że spokojnie sobie poczytamy. No i wena smakuje jak nigdy.
    Sposoby można by mnożyć, więc nie narzekajmy na brak wolnego czasu.
Wiosna idzie, życie jest piękne !!!

PS.
Zapomniałem o kursie czytania, ale jak dobrnęliście do tego miejsca to po co Wam jakiś głupi kurs czytania, jeszcze zgodnie ze sposobem czwartym byście go porzucili, a wtedy było by mi przykro.

środa, 10 marca 2010

Horoskop - uniwersalny



Najbliższe parę miesięcy przyniesie Ci zmiany na lepsze i trochę na gorsze, w nowym tygodniu zwróć uwagę na finanse trochę przybędzie ale i trochę ubędzie, w domu ciągle dużo do zrobienia. Za to w miłości Mars spotka się z Wenus i będzie trochę lepiej ale nie przyzwyczajaj się bo może być gorzej, trzeba się starać. Zdrowie może trochę szwankować lecz się nie przejmuj bo niekoniecznie, zadbaj o dietę i ruch, alkohol wskazany lecz w rozsądnych ilościach. Wiosenne przesilenie przyniesie zmęczenie, z którym sobie świetnie poradzisz i już latem będziesz tryskać energią. Sex ................................................................ ( tak, tak, tak !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! )  !
2 i 6 kwietnia uważaj przy przechodzeniu przez jezdnię, wzmożony ruch ze względu na święta.


A teraz prognoza pogody :
"Jak na Świętego Hieronima jest deszcz albo go nima, to na koniec listopada pada albo nie pada"

piątek, 26 lutego 2010

Jak stracić kolegę...

Życie i nasze prywatne obserwacje doprowadziły nas do jednego prostego wniosku:
Nie pomagaj koledze, bo go stracisz!
Przykład pierwszy:
Pożycz pieniądze kumplowi i zażądaj zwrotu. Na pewno się obrazi i wymyśli tysiące powodów żeby ich nie oddawać. Po czym kontakt się urywa na długie lata.
Przykład drugi:
Powiedz koledze, że go zdradza żona o czym wszyscy wiedzą oprócz niego. Tu stawiasz się w szczególnie trudnej sytuacji, stajesz się donosicielem i kłamcą, gdyż niewierna kobieta wie jak rozmawiać ze swoim mężem i jak zapewnić go o swojej "wierności". Po czym kontakt się urywa na zawsze...
Przykład trzeci:
Spróbuj powiedzieć kumplowi, który jest alkoholikiem, że nim jest. Oczywiście kategorycznie zaprzeczy i wybierze towarzystwo tych co nie chcą pomóc (czyt. innych alkoholików). Po czym kontakt urywa się do pierwszego chlania...
Przykład czwarty:
Patrz przykład trzeci tylko dotyczy narkotyków. Jednak w tym przypadku masz do czynienia z całą rodziną przyjaciela, która się na Ciebie obrazi nie dopuszczając takiej myśli do siebie.
Pytanie brzmi:
Czy warto być szczerymi i mieć tylko kilku prawdziwych przyjaciół? Czy lepiej żyć w obłudzie i mieć święty spokój, aczkolwiek  wielu kolegów.
A prawdziwy przyjaciel wygląda tak:
Pożyczy pieniądze i odda.
Namierzy żonę czy cię zdradza, powie ci o tym( oby nie zdradzała), kupi flaszkie i wypijecie ją razem.
Ciekawe jak to wygląda z damskiego punktu widzenia...

czwartek, 18 lutego 2010

Polacy wrócili !!!!!!

Polacy byli na meczu. Liga Mistrzów, San Siro , AC Milan - Manchester United !!!!!! 85 tysięcy ludzi, pełny stadion i my w sektorze z kibolami Manchesteru. ALE JAZDA !!!! A poza tym to Mediolan nic ciekawego, chociaż widzieliśmy taki malunek na ścianie jak jedli, byliśmy w takiej operze co śpiewali Skala Lala czy jakoś tam, no i taki duży kościół był, taki biały ( dość ładny ). Weny pod dostatkiem i taka zdradliwa wóda w czarnej butelce 50%, fajne makaroniki, "picce" i gnoczi .
 Zdjęcia robione telefonem, a to co jedzą to z partyzanta bo nie wolno, ale i tak wiecie jak to wygląda.

niedziela, 14 lutego 2010

Myśli zakochane.




„Czym jest miłość, jaki jest jej sens. Jeśli tylko szczęście widzieć chcesz. Mów do mnie szeptem. Co dalej jest? Co dalej jest?” Chłopcy z Placu Broni
Tak się ostatnio zastanawiam, bo jestem szczęśliwie zakochany, nie po raz pierwszy, ale mam nadzieję ostatni i nie dlatego, że kochać nie będę, ale dlatego, że kogoś innego już nie chcę, jaki jest sens miłości i po co kochamy…
Nigdy nie prosiłem o miłość, nigdy nie kochałem bez wzajemności, nigdy nie planowałem przyszłości, nigdy nie kochałem tak. Patrząc w przeszłość  i czerpiąc z doświadczeń , nie tylko swoich,  uważam, że miłość jest motorem napędowym naszego istnienia, że bez niej świat byłby szary i jałowy, że ona nadaje nam sens życia i tylko po to się urodziliśmy by kochać, i być kochanym. Może ckliwie piszę, ale tak myślę. 

       Nie miałem zbytnich skrupułów w życiu, robiłem to co dla mnie było najlepsze nie patrząc na innych ludzi. Ale ostatnio coś się we mnie zmieniło, zwalniam przed pasami dla pieszych, uśmiecham się do ludzi, cieszy mnie każda głupota, listek spadający z drzewa, mróz za oknem, dziurawy baniak na paliwo, jest tego pełno. Żyje głupotami,  dostałem jakby zastrzyk energii, staram się robić tak by nie tylko mnie było dobrze, by nam było jak najlepiej (nam czyli jej, mi i bachorkom ).
             „A wszystko to, bo Ciebie kocham” Śmich Troje
Kto nie kochał, nigdy mnie nie zrozumie…
A Wam wszystkim życzę takiej miłości jaka mnie spotkała!
No i żegnam się staropolski „Happy Valentine’s Day” ;)
            
Sol :*

sobota, 13 lutego 2010

Ten pierwszy raz...

 
Obudziłem się pewnej niedzieli w domu po imprezie. Sam, bo ta jak zwykle po tego typu odwiedzinach moich znajomych ostentacyjnie wyprowadziła się do rodziców… Przywykłem do tego, ale stan domu krzyczał „wróć, posprzątaj mnie”.
Postanowiłem w pojedynkę stoczyć nierówną tę walkę , zacząłem tradycyjnie od zbiórki szkła i puszek, jako że wena lała się pod każdą postacią. Potem eksmisja kartonów po pizzy. Kto zjadł tyle tego?  Powoli przesuwałem się w stronę kuchni . Szło to opornie jak krew z nosa… Skończone!  Cały szczęśliwy idę się załatwić czyli oddać mocz do analizy, a tam zdziwienie i to okrutne. Stan toalety nie pozwala na przebywanie w niej dłużej niż pięć sekund. Bakterie w niej  mieszkające rozbroiły by każdego terrorystę w pięć sekund, po kolejnych pięciu przejęły by kontrolę nad okolicą. Rano musiałem być jeszcze pijany, że tego nie widziałem… Szybki przegląd dziwnie wyglądających butelek i pojemników z chemikaliami stojącymi w łazience, i płyn do czyszczenia wc odnaleziony. Zabieram się do tego jak pies do jeża, ale co zrobić kiedyś musiał być ten pierwszy raz.   Pot leje się z czoła, nos odmawia współpracy z mózgiem i dobrze nawet. W wolnych chwilach trenuję bezdech. Bliski jestem reklamacji wczorajszej weny, ale jednak zwrotu nie będzie… Po wielu trudach skończyłem i nasuwa mi się jedna myśl:
  „Domestos strasznie śmierdzi!”

piątek, 12 lutego 2010

Limeryk - "O śladzie"

Pewien młody facet w Zgierzu,
Miał ślad na kołnierzu,
Nie był on po ślinie,
Tylko po drezynie,
Bo sypiał on na stacji obrzeżu.

czwartek, 11 lutego 2010

OLIMPIADA !!! - komentarz uniwersalny

Jest, już widać te wspaniałe ruchy, ten błysk zębów zaciśniętych na górnej wardze. Proszę Państwa !!! Sportowiec tej klasy nie może pozwolić sobie na błędy. Co za widok !!!! Kolorowy kombinezon, idealnie dopasowany do ciała, jak wspaniałe są te nowe technologie tak ułatwiające dokonywanie tych wyczynów. Pogoda cudowna, mróz zelżał a śniegu jak na lekarstwo to jednak nie przeszkadza w zdobywaniu takich wyników, ale wróćmy do konkurencji. Na trybunach wrzawa słychać gromkie HOP HOP, co za widok!!! co za widok !!!   Emocje jakich dostarczają nam ci herosi sprawiają, że stajemy się lepsi. Spójrzmy jednak na tablicę wyników, ciągła rywalizacja i kolejne zmiany prowadzących, czy doczekamy się w końcu tego upragnionego medalu ??? Z tego, co mam nadzieję i Państwo widzicie szanse jeszcze istnieją. Wiatr wieje w plecy, to znaczy, że nie wieje w twarz co niektórym pomaga ale w ostatecznym rachunku przeszkadza. Co za widok !!! co za widok !!! Wszyscy są niezmordowani, lata treningów owocują na każdym kroku. Temperatura wzrosła chyba od dopingu a nie ze względu na brak mrozu występujący tu już od miesiąca.     Można by tak bez końca i jak tu nie pić ???

środa, 10 lutego 2010

Wrażliwość...

 

Jako żem człek wrażliwy i na łzy kobiece patrzeć nie mogę, więc  muszę wyjść z domu na piwo, aby widoku tego stresującego dla mnie nie oglądać.
Wracam pewnego dnia do domu a tam znowu płacz…
-O co chodzi?
Ryczy dalej…
-Co się stało? Powiedz!- przytulam.
Troszkę ciszej, ale dalej kwili…
-Nie denerwuj mnie ! Mów co się stało!- przestaje tulić.
Ryk staje się znowu głośniejszy.
-Na miłość boską MÓW!!!!
-Przestań ryczeć!
-Wkurzasz mnie coraz bardziej!
Ryczy jak wół już.
-Ty mnie wpędzisz w alkoholizm tym swoim rykiem!!!
Trzaskam drzwiami i wychodzę roztrzęsiony uspokoić nerwy weną  w puszce lub butelce.

P.S. Specjalne podziękowania dla Sol, która podsunęła pomysła.


niedziela, 7 lutego 2010

Wiara w technikę.

Wracałem dzisiaj z Poznania do swego rodzinnego miasta Bydgoszczy. Warunki  jakie teraz panują na drodze są wszystkim dobrze znane, ale na wszelki wypadek i ku potomności przypomnę: zima, temperatura ok. -10°C , zaspy na poboczu, droga zaśnieżona na maksa , tej!(fotografie autentycznie, przeze mnie podczas jazdy wykonane)
Jadę sobie spokojnie przez pola, ledwo, ledwo, nie spieszy mi się. Po cóż mam pędzić jak nikt w domu na mnie nie czeka, a jakby czekał  (a mam nadzieję, że niedługo będzie) to tym bardziej bym nie pędził, żeby wrócić w jednym kawałku.
Od czasu do czasu spoglądam w lusterko wsteczne, mam taki nawyk, ułatwia to często jazdę i pozwala stwierdzić czy nikt mnie nie śledzi…
W pewnym momencie właśnie w nim zobaczyłem zbliżające się szybko do mnie ksenony, jakaś niekoniecznie lepsza fura mnie dogania, gdyż teraz byle dureń może je mieć.  Lecz ja nadal jadę spokojnie, tym bardziej że na pokładzie śpią chłopaki z akcji WPŻ ( Wódko Pozwól Żyć). Po co budzić zmęczonych biedaków, w końcu z pracy wracają.
Jednak okazało się, że to lepsza fura. Całkiem na oko nowy mesiu. Wyprzedził mnie bez problemów i pomknął dalej. Fakt piękna, długa prosta…
Zniknął w oddali, lecz na pierwszym zakręcie dogoniłem go, wpadł do rowu. Podjechałem powoli, facet lata wokół mesia z komórką przy głowie, więc pewnie wzywa pomoc. Ale na wszelki wypadek stanąłem i pytam:
-Czy coś się stało? Może pomóc?
A on mi na to:
-ESP!!! ABS!!!ASR!!! Nowiutkie opony zimowe!!! Nie rozumiem…- i bezradnie rozkłada ręce
Spojrzałem na niego z niedowierzaniem, ale on całkiem poważnie. Zamknąłem okno i odjechałem. 
Byłem tylko ciekaw czy złoży reklamacje na „popsute” opony zimowe…

sobota, 6 lutego 2010

piątek, 5 lutego 2010

Znowu makaron... ;)

Spróbujemy udowodnić, że Polaki nie tylko piją, ale i zjeść lubieją.
Po udanych zakupach za kwotę niebagatelną następujących produktów:
-10szt weny w puszce (Jak 10??? przecież kupiliśmy 12-powiedział Wojtek)
-paczki makaronu farfale
-10dkg sera gorgonzola
-0,5l śmietanki słodkiej 30%
A te ingredencje w domu naszym były już nabyte za gotówkie:
-boczek
-czosnek
-Grand Padano
-ser feta
-ser żólty Królewski (akcent polski)
Makaron gotujemy wg tajemnego przepisu zawartego na opakowaniu jego ( al dente-co nie jest chorobą ani brzydkim słowem).
Boczek pięknie i wykwitnie smażymy na oliwie z oliwek w towarzystwie polskiego czosnku (chiński nie ma tego aromatu i smaku). W tym samym czasie rozpuszczamy w śmietanie ser Gorgonazola, fete i Królewski, przyprawiamy odrobiną gałki, może być muszkatołowa ( najlepiej świeżo otarta na małej tareczce, którą lubimy za to, że jest). Kiedy śmietanowo-serowy sos zgęstnieje lub zredukuje objętość ( jak kto woli) dodajemy podsmażony boczuś z czosneczkiem, dusimy to razem chwilkę niewielką.
Makaron po zahartowaniu tytłamy w sosiku. Przyprawiamy świeżo zmielonym pieprzem, dekorujemy listkiem zielonym. Nakładamy każdemu ile kce i żremy ile wlezie.
-O kurde! Jakie to je dobre!
Do dania naszego pasuje jak ulał nalewka z parówki zwana "Parówkówką" i oczywiście wena w puszce lub butelce.

Czekamy na autobus.

Pora późna albo wczesna, jak kto woli. Inaczej mówiąc – środek
nocy. Ale jak tu iść spać, jak wracając z grilla od jednych znajomych, spotyka się pod nocnym drugich znajomych wracających z imienin od  jeszcze innych znajomych? Polak by nie był Polakiem, każda okazja dobra,  nocny pod nosem… Zapuszkowana wena zakupiona. Tylko usiąść nie ma  gdzie…
Ale się ławeczka znalazła, zadaszona nawet, pełna kultura, puszki po opróżnieniu lądują do stojącego obok kosza. I siedzą dalej, i gadają, i rozstać się nie mogą. Z nagła coś podjeżdża, zaświeciło, zahałasowało…
- Dobry wieczór, dokumenty proszę.
Dziękuję, mam ochotę odpowiedzieć, ale mam własne, ale jak na złość nie mam, bo kto bierze dokumenty na grilla? Żeby zgubić? Nikt nie ma dokumentów, pan władza zły widocznie, pyta:
- Co państwo tu robią?
Ktoś otrzeźwiawszy i oceniwszy otoczenie odpowiada bystro:
- Czekamy na autobus.

wtorek, 2 lutego 2010

Nalewka na zimę... "Parówkówka"

Zima czyli brak świeżych owoców i innych świeżych zmusił nas do szukania nowych pomysłów na wykwintną nalewkie, gdyż wszystkie dotychczasowe się już dawno wyczerpały.
Do wykonania naszej super, nowej nalewki potrzebujemy :
1. Butelkie
2. Parówkie
3. Śpirytus
4. Wena w puszce lub w butelce
W butielkie wtykamy parówkie palcem środkowym uważając, żeby nie utknął w szyjce ( palec ) i zalewamy spirytusem. Czekamy ok. pół godziny i wypijamy duszkiem.
Jeśli chcemy wykonać serdelówkie lub salcesonówkie potrzebny bedzie słoik z dużym łotworem. Amen....

P.S. Jak wytrzeźwiejemy podamy wam sposób na kaszankówkie z cebulkom albo sami.

Usiłowanie spożycia.



Upalny letni dzień, niech będzie że sobota. I że żona wysłała po zakupy. Przy okazji zakupiona została wena w butelce z lodówki. Żar z nieba się leje, to przysiada znużony małżonek na ławeczce. Pyk zapalniczką i kapsel piękną parabolą przemierza przestrzeń powietrzną nad chodnikiem. Spada. Zaciekawione gołębię podfruwają. On siedzi i patrzy jak bezmózgie ptaki dziobią z nadzieją wilgotny kapsel. Pogrążony w ornitologii nie zauważa nadejścia ssaków...
- Dzień dobry! Dokumenty proszę.
- Hę?
- Będzie mandacik. Pisz, Heniu: za spożywanie w miejscu publicznym alkoholu.
- Ale ja nie pije. Otwarłem tylko.
- Heniu, pisz: za usiłowanie spożycia...

poniedziałek, 1 lutego 2010

Limeryk - "Na zimę"





PADA ,
PADA,
PADA.
Zasypało dziada !!!