poniedziałek, 7 listopada 2011
niedziela, 30 października 2011
niedziela, 16 października 2011
Odprawy dla posłów, którzy nie zdobyli poparcia społeczeństwa...
Nie zasłużyli na kolejną kadencję życia za nasze? Nawet jeśli nie postawiłeś przy ich nazwisku krzyżyka na karcie do głosowania, to i tak zafundujesz im niezłą odprawę.
Bo posłowie i senatorowie, którzy nie załapią się do Sejmu jesienią, dostaną z państwowej kasy po 30 tys. zł odprawy. Łącznie na taką „nagrodę” dla najgorszych parlamentarzystów wydamy ponad 7 mln zł.
- W budżecie na 2011 rok założyliśmy taką odprawę dla 250 posłów - tłumaczył się z wysokości kwoty na komisji regulaminowej Lech Czapla, szef Kancelarii Sejmu. Każdy z nich ma dostać równowartość trzech uposażeń, czyli w sumie po 30 tys. zł. Ale założenie budżetu może się jeszcze minąć z rzeczywistością. Poprzednio na takie odprawy wydano jeszcze więcej, bo ok. 8,5 mln zł - wtedy na następną kadencję nie załapało się ok. 280 posłów. o o odprawach mówią ci, którzy je dostaną? - Należą się nam - mówią nam posłowie, ale za nic w świecie nie chcą się pod takimi wypowiedziami podpisać nazwiskiem. - Taką odprawę dostaje każdy etatowy pracownik - dodają.
Ale coś im się chyba pomyliło. Bo z etatu za picie w pracy i nieusprawiedliwione nieobecności zostaliby natychmiast wyrzuceni dyscyplinarnie bez żadnej odprawy. Więc sejmowe prawo jest dla nich bardzo łaskawe...
Bo posłowie i senatorowie, którzy nie załapią się do Sejmu jesienią, dostaną z państwowej kasy po 30 tys. zł odprawy. Łącznie na taką „nagrodę” dla najgorszych parlamentarzystów wydamy ponad 7 mln zł.
- W budżecie na 2011 rok założyliśmy taką odprawę dla 250 posłów - tłumaczył się z wysokości kwoty na komisji regulaminowej Lech Czapla, szef Kancelarii Sejmu. Każdy z nich ma dostać równowartość trzech uposażeń, czyli w sumie po 30 tys. zł. Ale założenie budżetu może się jeszcze minąć z rzeczywistością. Poprzednio na takie odprawy wydano jeszcze więcej, bo ok. 8,5 mln zł - wtedy na następną kadencję nie załapało się ok. 280 posłów. o o odprawach mówią ci, którzy je dostaną? - Należą się nam - mówią nam posłowie, ale za nic w świecie nie chcą się pod takimi wypowiedziami podpisać nazwiskiem. - Taką odprawę dostaje każdy etatowy pracownik - dodają.
Ale coś im się chyba pomyliło. Bo z etatu za picie w pracy i nieusprawiedliwione nieobecności zostaliby natychmiast wyrzuceni dyscyplinarnie bez żadnej odprawy. Więc sejmowe prawo jest dla nich bardzo łaskawe...
A skoro nie dostali mandatu to za co odprawa? Za to, że źle wypełniali swoje obowiązki...
wtorek, 20 września 2011
poniedziałek, 5 września 2011
sobota, 30 lipca 2011
Jak były "M"inister sprawiedliwości szanuje prawo...
Jak podaje „Der Tagesspiegel”, do zatrzymania doszło w Bawarii w lutym tego roku. Z relacji gazety wynika, że Zbigniew Ziobro jechał za szybko, a jego audi miało dwie różne tablice rejestracyjne – inną z przodu, inną z tyłu. Polski eurodeputowany uniknął jednak kary, bo skorzystał z paszportu dyplomatycznego.
Zdaniem prawnika cytowanego przez gazetę, dokument ten nie powinien być wykorzystywany w takich okolicznościach, a cała sprawa powinna zostać wyjaśniona.
Dziennik dodaje, że na incydent zareagował niemiecki MSZ, wysyłając notę do polskiej ambasady w Berlinie.
Immunitety i paszporty dyplomatyczne są zmorą niemieckiej policji. „Der Tagesspiegel” przypomina, że przez wiele lat nietykalny dla funkcjonariuszy był między innymi syn Muammara Kadafiego, który – mieszkając w Monachium – często wchodził w konflikt z prawem.
Zdaniem prawnika cytowanego przez gazetę, dokument ten nie powinien być wykorzystywany w takich okolicznościach, a cała sprawa powinna zostać wyjaśniona.
Dziennik dodaje, że na incydent zareagował niemiecki MSZ, wysyłając notę do polskiej ambasady w Berlinie.
Immunitety i paszporty dyplomatyczne są zmorą niemieckiej policji. „Der Tagesspiegel” przypomina, że przez wiele lat nietykalny dla funkcjonariuszy był między innymi syn Muammara Kadafiego, który – mieszkając w Monachium – często wchodził w konflikt z prawem.
czwartek, 28 lipca 2011
sobota, 9 lipca 2011
0,5 czy 0,6?
Poszłam sobie ja dziś wieczorową porą do (uwaga, darmowa reklama sieci hiper-ekstra-super-marketów będzie) BSS-ów (dla nieobeznanych - Bydgoska Spółdzielnia Spożywcza - twór starszy ode mnie ale jakieś 20 lat temu dojrzewać zaprzestał). No i pod okienkiem melduję dzielnie:
- Dwie butelki Heinekena z lodówki!
Pani Sklepowa zastrzeliła mnie pytaniem:
- 0,5 czy 0,6?
- Eee... A jaka różnica w cenie? (Polak jestem w końcu...)
Pani Sklepowa gumę pomemłała i dwie ceny mi rzuciła. Kalkulacja szybka, większe wychodzi taniej, to mówię:
- 0,6 poproszę.
A Pani Sklepowa na to:
- Z lodówki mamy tylko 0,5!
Taa...
- Dwie butelki Heinekena z lodówki!
Pani Sklepowa zastrzeliła mnie pytaniem:
- 0,5 czy 0,6?
- Eee... A jaka różnica w cenie? (Polak jestem w końcu...)
Pani Sklepowa gumę pomemłała i dwie ceny mi rzuciła. Kalkulacja szybka, większe wychodzi taniej, to mówię:
- 0,6 poproszę.
A Pani Sklepowa na to:
- Z lodówki mamy tylko 0,5!
Taa...
czwartek, 21 kwietnia 2011
niedziela, 20 marca 2011
TOP10 Księdza Proboszcza
Dzisiaj w "Szansie na sukces" gościła nie znana nam bliżej banda. Ojciec Dyrektor w trakcie "a teraz posłuchajmy fragmentu", stwierdził, że to "artysta" znany jako Mrozu. Po czym spytał:
- A wiesz jaka jest ulubiona piosenka księdza proboszcza?
- ?
- Miliony monet!
Popłakałam się ze śmiechu.I stąd wziął się pomysł na TOP10 Księdza Proboszcza:
Polska lista przebojów:
1. Mrozu - Miliony monet
2. Kazik - 100 000 000
3. K.A.S.A - On ma bilon
4. Maryla Rodowicz - Kasa i sex
5. Republika - Mamona
6. Manaam - Żądza pieniądza
7. T.Love - Moje pieniądze
8. Metro - Pieniądze
9. Budka Suflera - Za ostatni grosz
10. Karramba - Ile kosztujesz?
- A wiesz jaka jest ulubiona piosenka księdza proboszcza?
- ?
- Miliony monet!
Popłakałam się ze śmiechu.I stąd wziął się pomysł na TOP10 Księdza Proboszcza:
Polska lista przebojów:
1. Mrozu - Miliony monet
2. Kazik - 100 000 000
3. K.A.S.A - On ma bilon
4. Maryla Rodowicz - Kasa i sex
5. Republika - Mamona
6. Manaam - Żądza pieniądza
7. T.Love - Moje pieniądze
8. Metro - Pieniądze
9. Budka Suflera - Za ostatni grosz
10. Karramba - Ile kosztujesz?
niedziela, 13 marca 2011
Pikuś
Drzwi skrzypnęły przeciągle, jednak nikt nie zwrócił uwagi na wchodzącą postać szczelnie okrytą czarnym płaszczem. Jedynie szczury zbierające z podłogi resztki jedzenia z piskiem pouciekały do swoich nor. Przybysz podszedł do baru.
- Duże piwo. - powiedział rzucając na brudny blat złotą monetę. Oczy karczmarza błysnęły z zachwytu a dłoń błyskawicznym ruchem schowała pieniądz pod ladą. Tak zwinnie, jak tylko pozwalał mu na to sporych rozmiarów brzuch, podał podróżnemu kufel z pieniącym się płynem.
- Słomkę. - rzucił przybysz spod kaptura dokładnie zasłaniającego jego twarz. Karczmarz zdziwiony zamrugał kilkakrotnie świńskimi oczkami, ale posłusznie wyciągnął z szuflady żądany przedmiot. Siedzący przy barze wziął ją i zaczął pomału sączyć napój.
- Skąd pochodzisz? - zapytał barman.
- Stamtąd. - tajemnicza postać niedbale machnęła ręką w kierunku drzwi.
- A z daleka?
- Z krańca świata...
- To z daleka. - odpowiedział z przekonaniem barman. - Cześć Ton! - zakrzyknął do wychodzącego chwiejnym krokiem mężczyzny. - A na czym przyjechałeś? - indagował dalej podróżnika.
- Na... - zaczął ten, ale wrzask z zewnątrz nie pozwolił mu dokończyć. Po chwili do karczmy wpadł Ton.
- Jakieś bydlę zżarło mi konia! -krzyknął. Wszyscy łącznie z karczmarzem wybiegli przed budynek. Jedynie postać w czarnym płaszczu nieporuszenie trwała przy barze. Z zewnątrz dobiegły ją nieludzkie jęki i chrzęst miażdżonych kości. Przybysz zsunął kaptur z głowy odsłaniając nagą czaszkę, a spod płaszcza wydobył zakrzywiony miecz. Potem spokojnie dopił piwo głośno siorbiąc. W końcu zgarnął poły płaszcza i ruszył do wyjścia. Kopnięciem otworzył drzwi. Podwórze przed karczmą pokrywały szczątki zwierzęce i ludzkie. Wszędzie pełno było krwi.
- Pikuś? - zawołał przybysz chowając miecz. Zza rogu budynku wyszedł pokryty czarną łuską smok. Pysk miał uwalany błotem i krwią, z paszczy zwisały mu resztki ludzkiej dłoni.
- Nieładnie Pikuś. - zganiła go postać w płaszczu chwytając za cugle przymocowane do uprzęży zwierzęcia.
- Hik! - czknął smok w geście przeprosin.
- Duże piwo. - powiedział rzucając na brudny blat złotą monetę. Oczy karczmarza błysnęły z zachwytu a dłoń błyskawicznym ruchem schowała pieniądz pod ladą. Tak zwinnie, jak tylko pozwalał mu na to sporych rozmiarów brzuch, podał podróżnemu kufel z pieniącym się płynem.
- Słomkę. - rzucił przybysz spod kaptura dokładnie zasłaniającego jego twarz. Karczmarz zdziwiony zamrugał kilkakrotnie świńskimi oczkami, ale posłusznie wyciągnął z szuflady żądany przedmiot. Siedzący przy barze wziął ją i zaczął pomału sączyć napój.
- Skąd pochodzisz? - zapytał barman.
- Stamtąd. - tajemnicza postać niedbale machnęła ręką w kierunku drzwi.
- A z daleka?
- Z krańca świata...
- To z daleka. - odpowiedział z przekonaniem barman. - Cześć Ton! - zakrzyknął do wychodzącego chwiejnym krokiem mężczyzny. - A na czym przyjechałeś? - indagował dalej podróżnika.
- Na... - zaczął ten, ale wrzask z zewnątrz nie pozwolił mu dokończyć. Po chwili do karczmy wpadł Ton.
- Jakieś bydlę zżarło mi konia! -krzyknął. Wszyscy łącznie z karczmarzem wybiegli przed budynek. Jedynie postać w czarnym płaszczu nieporuszenie trwała przy barze. Z zewnątrz dobiegły ją nieludzkie jęki i chrzęst miażdżonych kości. Przybysz zsunął kaptur z głowy odsłaniając nagą czaszkę, a spod płaszcza wydobył zakrzywiony miecz. Potem spokojnie dopił piwo głośno siorbiąc. W końcu zgarnął poły płaszcza i ruszył do wyjścia. Kopnięciem otworzył drzwi. Podwórze przed karczmą pokrywały szczątki zwierzęce i ludzkie. Wszędzie pełno było krwi.
- Pikuś? - zawołał przybysz chowając miecz. Zza rogu budynku wyszedł pokryty czarną łuską smok. Pysk miał uwalany błotem i krwią, z paszczy zwisały mu resztki ludzkiej dłoni.
- Nieładnie Pikuś. - zganiła go postać w płaszczu chwytając za cugle przymocowane do uprzęży zwierzęcia.
- Hik! - czknął smok w geście przeprosin.
piątek, 11 marca 2011
Polacy byli łyknąć kultury przez duże K.
O koncercie tym dowiedzieliśmy się przez przypadek. Szybka decyzja i jedziemy!
Występowali :




Występowali :
- Jacek Pelc
- Krzysztof Herdzin
- Grzegorz Nadolny
Nazwiska mówią same za siebie. Koncert był genialny na najwyższym światowym poziomie. Wirtuozeria tych trzech jazzmanów jest nie do opisania. Grali jakby tworzyli jedność ze swoimi instrumentami i ze sobą, to nie był tercet to był jeden organizm.
Zapoczątkowane w styczniu zeszłego roku wieczory jazzowe z Jackiem Pelcem należą do wydarzeń artystycznych o dużej renomie. Na uczelnię zapraszano najlepszych polskich muzyków. Nazwiska Namysłowskiego czy Śmietany były magnesem przyciągającym do tej pory do Auditorium Novum w Fordonie setki fanów jazzu. W czerwcu ma się odbyć kolejny koncert. Zapraszamy wszystkich!




Subskrybuj:
Posty (Atom)







