czwartek, 29 kwietnia 2010
SPISKOWA TEORIA DZIEJÓW
Pędząc na fali absurdalnych teorii dotyczących wypadku samolotu, z którym mieliśmy do czynienia w tak nieodległej historii, pragnę dorzucić jeszcze jedną.
Na pokładach tanich linii lotniczych, a ta którą mamy na myśli chyba do najdroższych nie należała (wskazuje na to sprzęt o nazwie TU), dzieją się różne rzeczy. A z nudów rodacy mają często szalone pomysły i podróż trzeba sobie jakoś uprzyjemnić, nie przypuszczam aby w tym wypadku w grę wchodził alkohol, więc musiała być jakaś inna przyczyna.
Od dawna wiadomo, że przysłowia są mądrością narodu, dlatego swoją teorię oprę na starej ludowej przyśpiewce.
"Latała Pani z Panem aeroplanem,
i kładli sobie pszczołe na dupy gołe"
No cóż, coś robić trzeba w podróży.
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
piątek, 16 kwietnia 2010
Bez komentarza... :(

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wystąpią do minister edukacji z wnioskiem o wpisanie do programu nauczania obowiązkowych wycieczek szkolnych między innymi do Katynia i na Wawel - informuje radio TOK FM.
Prośba w formie interpelacji poselskiej ma zostać wysłana do Katarzyny Hall jeszcze w tym miesiącu.
Posłowie wnioskować będą też o obowiązkowe wycieczki na Wawel oraz do Muzeum Auschwitz - Birkenau i Muzeum Powstania Warszawskiego.
Tragedia to coś strasznego, ale to co robią Pisowiaki ( bo teraz są jakoby Krakowiakami, a przynajmniej chcą) przechodzi ludzkie pojęcie. Beatyfikacja bliska...
WIOSNA !!!!!!
Przyszła wiosna radosna, miło się wybrać na spacer do lasu, a oto zdjęcia pierwszych kwiatków. Sieją je debile, których jak bym dorwał to ręce bym poobcinał. Nigdy nie zrozumiem dlaczego tacy kretyni wywożą to do lasu, jak szkoda im pieniędzy na firmę sprzątającą to niech podrzucą to pod śmietnik na jakimś osiedlu.
niedziela, 11 kwietnia 2010
piątek, 19 marca 2010
Sałatka dla chłopa, który się wiatrom nie kłania
Składniki potrzebne do wykonania wyżej wspomnianej:
40 dkg sera żółtego w kawałku- najlepiej taki o smaku sera
1 puszka groszku konserwowego
6 jajek
5 dużych cebul
majonez
świeżo mielony pieprz - ja użyłem kolorowy
Do miski wsypujemy odsączony groszek, ucieramy na grubej tarce ser i ugotowane na twardo jajka. Cebulkę kroimy w kostkę i smażymy na złoto na oliwie. Można ją trochę przypalić bo po podlaniu wodą wróci do żywych i jest jeszcze lepsza, ja ją trochę solę przed smażeniem, potem nie dodaję soli bo majonez jest wystarczająco słony.
Polecam, sałatka ta uprzyjemniała wiele imprez a w zeszłym roku przeszła test namiotowy i w myśl zasady "na dworze każdy może" dostarczyła wiele śmiechu.
poniedziałek, 15 marca 2010
Nocne Polaków spotkania.
Dzień tygodnia nie pamiętam jaki, noc, dla ułatwienia niech będzie środa. Wpadli znajomi i przynieśli sami wiecie co. Muzyka głośna jak to po spożyciu weny… Zabawa przednia toczy się niczym nie zakłócona. Ni stąd, ni z owąd wdziera się jakiś natrętny dźwięk i mąci doskonałą harmonię głośniej rozmowy i muzyki. Marek mówi:
-To chyba dzwonek.
I jak rasowy Polak zatacza się rączo w stronę drzwi. Ktoś bardziej rozgarnięty krzyczy:
-Nie otwieraj!- i ścisza muzę.
Za późno… Otworzył… Lecę mu na pomoc, bo chłopak młody i w rozmowach z abstynentami nie obyty.
-Dzień dobry- mówię nie wiedząc nawet do kogo. Przecieram oczy ze zdziwienia, a tam gruba baba i jakiś facio z wąsem w granatowych mundurach. Ostatnio oglądałem film przedwojenny, ale wtedy Policja jakoś inaczej wyglądała. Tak… To niestety chluba naszego narodu, kwiat tych co oblali egzaminy do Policji Państwowej, Straż Miejska lub Gminna, zależy od miejsca spożywania.
Baba przemówiła:
-Czy wie pan, która godzina?
-A co pani zegarka nie ma?
I z uśmiechem zamykam jej drzwi przed nosem. Spotkanie odbywa się nadal już przez nikogo nie zakłócane.
sobota, 13 marca 2010
Kurs czytania - czyli jak znaleźć wolny czas
Sposób pierwszy ( sprawdzony ) :
- idziemy do najbliższego punktu sprzedaży TV Sat, podpisujemy umowę na wszystkie możliwe programy, po czym montujemy zestaw, spinamy z telewizorkiem i do boju, pilot w jednej wena w drugiej, raj !!! Tu filmik, tu dokument, tu tańczą, tu śpiewają, a to się gonią, a to się łapią, jaja nie do wytrzymania. Sielanka trwa trzy miesiące, bo zajęci oglądaniem zapominamy ( dzięki bogu ) zapłacić. I co ? Dzięki niepamięci zyskujemy tyle czasu, że spokojnie wracamy do porzuconych książek, no i wena smakuje bardziej.
Sposób drugi ( sprawdzony ) :
- codzienna rutyna, rano mycie, czasami śniadanie, droga do pracy i tu zmarnowane 8 godzin ( ile można oglądać gołe baby w kompie ) . Marnując czas w pracy nie ma nawet możliwości pieniędzy zarabiać. Powrót do domu, obiad ( po 17 to już nie wiadomo co, bo na obiad późno a na kolację za wcześnie ). I co, pilot w jedną wena w drugą i do boju, tu tańczą tu się gonią a tam łapią. I co robimy ? Zwalniamy się z pracy zajmującej niepotrzebnie czas, bierzemy się za zarabianie pieniędzy a nie marnowanie potencjału własnego i w połączeni ze sposobem pierwszym możemy z weną w jednej i książką w drugiej kontynuować nasz marny żywot.
Sposób trzeci ( jeszcze nie sprawdzony, bardzo radykalny ) :
- pomijając sposób pierwszy, bo i tak nie będzie miał znaczenia, realizując plan drugi dodatkowo nie płacimy rachunków za prąd co będzie skutkowało brakiem internetu. Chociaż to chyba nie jest dobry pomysł. Trochę się zagalopowałem. Upssss.
Sposób czwarty ( częściowo sprawdzony ):
- Nowy Rok nastraja nas do podjęcia tak zwanych zobowiązań noworocznych, więc zaczynamy od lekcji angielskiego, kursu garncarstwa, kursu repasacji i wulkanizacji rajstop oraz obciągania guzików, dodatkowy chiński nie zaszkodzi, najłatwiej będzie z niego zrezygnować, bo i tak się go nie nauczymy. I co ? Do boju. Jeżeli nie wprowadziliśmy w życie sposobu pierwszego i drugiego, to i tak długo nie pociągniemy, więc po kolei porzucamy kursy i zajęcia dodatkowe, aż wreszcie w okolicach marca lądujemy w domu i mamy tyle czasu, że spokojnie sobie poczytamy. No i wena smakuje jak nigdy.
Sposoby można by mnożyć, więc nie narzekajmy na brak wolnego czasu.
Wiosna idzie, życie jest piękne !!!
PS.
Zapomniałem o kursie czytania, ale jak dobrnęliście do tego miejsca to po co Wam jakiś głupi kurs czytania, jeszcze zgodnie ze sposobem czwartym byście go porzucili, a wtedy było by mi przykro.
środa, 10 marca 2010
Horoskop - uniwersalny

Najbliższe parę miesięcy przyniesie Ci zmiany na lepsze i trochę na gorsze, w nowym tygodniu zwróć uwagę na finanse trochę przybędzie ale i trochę ubędzie, w domu ciągle dużo do zrobienia. Za to w miłości Mars spotka się z Wenus i będzie trochę lepiej ale nie przyzwyczajaj się bo może być gorzej, trzeba się starać. Zdrowie może trochę szwankować lecz się nie przejmuj bo niekoniecznie, zadbaj o dietę i ruch, alkohol wskazany lecz w rozsądnych ilościach. Wiosenne przesilenie przyniesie zmęczenie, z którym sobie świetnie poradzisz i już latem będziesz tryskać energią. Sex ................................................................ ( tak, tak, tak !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ) !
2 i 6 kwietnia uważaj przy przechodzeniu przez jezdnię, wzmożony ruch ze względu na święta.
A teraz prognoza pogody :
"Jak na Świętego Hieronima jest deszcz albo go nima, to na koniec listopada pada albo nie pada"
piątek, 26 lutego 2010
Jak stracić kolegę...
Życie i nasze prywatne obserwacje doprowadziły nas do jednego prostego wniosku:
Nie pomagaj koledze, bo go stracisz!
Przykład pierwszy:
Pożycz pieniądze kumplowi i zażądaj zwrotu. Na pewno się obrazi i wymyśli tysiące powodów żeby ich nie oddawać. Po czym kontakt się urywa na długie lata.
Przykład drugi:
Powiedz koledze, że go zdradza żona o czym wszyscy wiedzą oprócz niego. Tu stawiasz się w szczególnie trudnej sytuacji, stajesz się donosicielem i kłamcą, gdyż niewierna kobieta wie jak rozmawiać ze swoim mężem i jak zapewnić go o swojej "wierności". Po czym kontakt się urywa na zawsze...
Przykład trzeci:
Spróbuj powiedzieć kumplowi, który jest alkoholikiem, że nim jest. Oczywiście kategorycznie zaprzeczy i wybierze towarzystwo tych co nie chcą pomóc (czyt. innych alkoholików). Po czym kontakt urywa się do pierwszego chlania...
Przykład czwarty:
Patrz przykład trzeci tylko dotyczy narkotyków. Jednak w tym przypadku masz do czynienia z całą rodziną przyjaciela, która się na Ciebie obrazi nie dopuszczając takiej myśli do siebie.
Pytanie brzmi:
Czy warto być szczerymi i mieć tylko kilku prawdziwych przyjaciół? Czy lepiej żyć w obłudzie i mieć święty spokój, aczkolwiek wielu kolegów.
A prawdziwy przyjaciel wygląda tak:
Pożyczy pieniądze i odda.
Namierzy żonę czy cię zdradza, powie ci o tym( oby nie zdradzała), kupi flaszkie i wypijecie ją razem.
Ciekawe jak to wygląda z damskiego punktu widzenia...
Nie pomagaj koledze, bo go stracisz!
Przykład pierwszy:
Pożycz pieniądze kumplowi i zażądaj zwrotu. Na pewno się obrazi i wymyśli tysiące powodów żeby ich nie oddawać. Po czym kontakt się urywa na długie lata.
Przykład drugi:
Powiedz koledze, że go zdradza żona o czym wszyscy wiedzą oprócz niego. Tu stawiasz się w szczególnie trudnej sytuacji, stajesz się donosicielem i kłamcą, gdyż niewierna kobieta wie jak rozmawiać ze swoim mężem i jak zapewnić go o swojej "wierności". Po czym kontakt się urywa na zawsze...
Przykład trzeci:
Spróbuj powiedzieć kumplowi, który jest alkoholikiem, że nim jest. Oczywiście kategorycznie zaprzeczy i wybierze towarzystwo tych co nie chcą pomóc (czyt. innych alkoholików). Po czym kontakt urywa się do pierwszego chlania...
Przykład czwarty:
Patrz przykład trzeci tylko dotyczy narkotyków. Jednak w tym przypadku masz do czynienia z całą rodziną przyjaciela, która się na Ciebie obrazi nie dopuszczając takiej myśli do siebie.
Pytanie brzmi:
Czy warto być szczerymi i mieć tylko kilku prawdziwych przyjaciół? Czy lepiej żyć w obłudzie i mieć święty spokój, aczkolwiek wielu kolegów.
A prawdziwy przyjaciel wygląda tak:
Pożyczy pieniądze i odda.
Namierzy żonę czy cię zdradza, powie ci o tym( oby nie zdradzała), kupi flaszkie i wypijecie ją razem.
Ciekawe jak to wygląda z damskiego punktu widzenia...
niedziela, 21 lutego 2010
czwartek, 18 lutego 2010
Polacy wrócili !!!!!!

Polacy byli na meczu. Liga Mistrzów, San Siro , AC Milan - Manchester United !!!!!! 85 tysięcy ludzi, pełny stadion i my w sektorze z kibolami Manchesteru. ALE JAZDA !!!! A poza tym to Mediolan nic ciekawego, chociaż widzieliśmy taki malunek na ścianie jak jedli, byliśmy w takiej operze co śpiewali Skala Lala czy jakoś tam, no i taki duży kościół był, taki biały ( dość ładny ). Weny pod dostatkiem i taka zdradliwa wóda w czarnej butelce 50%, fajne makaroniki, "picce" i gnoczi .
Subskrybuj:
Posty (Atom)




